Menu Główne

Tematyka chrześcijańska

Koncepcja Witryny

Proroczo o uwielbieniu

PDFDrukujEmail

"proroczo/nauczająco/świadectwowo" - taki miks 3 w 1. Odpowiada na wątpliwości co do dynamicznych form uwielbiania Boga.

Aleksander Barański

Proroczo o uwielbieniu”

 

 

Wstęp

 

Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie, (1 Piotr. 5:7)

 

Gdy pierwszy raz w życiu zobaczyłem uwielbienie w tej formie, w jakiej jest praktykowane u mnie w Zborze, dopadały mnie setki wątpliwości co do tego co zobaczyłem i usłyszałem. Bardzo różniło się to od tego, co widziałem poprzednio. Po kilku latach, gdy stałem przed wyborem przystąpienia do tej wspólnoty , wątpliwości wcale nie zmalały. Potrzebowałem sporo czasu aby zrozumieć co się wokół mnie dzieje, aby również pełniej się w to zaangażować.

 

Podstawowe pytanie, jakie sobie zadałem jakiś czas temu, to dlaczego właśnie uwielbienie jest tak mocno atakowane ze wszystkich stron. Diabeł stara się możliwie mocno tą część życia Kościoła zdyskredytować. Są to zarówno ataki teologiczne, wynikłe ze źle pojmowanej religijności, jak i bariery wewnątrz człowieka czy też strach przed zaangażowaniem czy ośmieszeniem. Częste jest również diabelskie odwracanie uwagi od uwielbienia: próba koncentracji uwagi na problemach, co chodź w części odbiera Bogu chwałę.

 

Przeszedłem przez te wszystkie sprawy. Jezus wykazywał się przy tym dużą cierpliwością, pomagając mi przejść przez to wszystko. Pozwolił złożyć tą troskę na nim. Objawiał mi prawdę zarówno w postaci wersetów Pisma Świętego, dobrego nauczania jak również osobistych objawień kierowanych bezpośrednio do mnie.

 

Ponieważ wiem, że wielu ludzi ma podobne problemy, postanowiłem uporządkować moje doświadczenia i spisać w postaci tego artykułu. Czuję, że między innymi właśnie po to przeszedłem tą całą drogę. Mam nadzieję, że to pomoże niektórym osobą skrócić tą drogę, dzięki czemu będą mogli lepiej radować się obecnością żywego Jezusa Chrystusa ! Uważam też, że ta forma wypowiedzi będzie stanowiła najlepsze zapieczętowanie mojej wiary w tym względzie.

 

A więc jak to wygląda ?

 

Dziękujcie Panu na cytrze! Grajcie mu na dziesięciostrunnej harfie!

Śpiewajcie mu pieśń nową, Grajcie pięknie z okrzykiem radosnym!

(Ps. 33:2-3)

 

Jeżeli wejdziesz na do sali Kościoła w trakcie uwielbienia, zapewne zwrócisz uwagę że jest dość głośno. Ale nie wynika to jedynie z ustawionych głośników i podkręconego wzmacniacza. Po prostu ludzie głośno śpiewają, krzyczą radośnie, klaszczą w ręce.

 

 

Niechaj w pląsach chwalą imię jego, Niech grają mu na bębnie i na cytrze,

(Ps. 149:3)

 

Druga rzeczą przykuwająca uwagę będzie to, że ludzie przeważnie nie stoją biernie. Angażują się całym ciałem. Nie jest to tylko wyciągnięcie rąk do góry. Czasami jest to taniec, czasami podskakiwanie, czasami chodzenie czy wręcz bieganie.

 

 

Cóż tedy? Będę się modlił duchem, będę się modlił i rozumem; będę śpiewał duchem, będę też śpiewał i rozumem.

(1 Kor. 14:15)

 

Możesz też zwrócić uwagę, że gdy ludzie się głośno modlą, robią to zrozumiale, ale czasami robią to też w duchu (modląc się innymi językami). Zdarza się również śpiew w niezrozumiałym dla otoczenia języku.

 

 

Bez przestanku się módlcie.

(1 Tes. 5:17)

 

Co przeważnie jest szokiem za pierwszym razem, uwielbienie na nabożeństwie trwa wiele godzin. Mimo upływu czasu i niewątpliwego zmęczenia, ludzie nie ustają i ciągle wielbią swojego Pana i Zbawiciela.

 

Ale po co to całe uwielbienie ?

 

Wysławiajcie Pana ze mną! Wywyższajmy wspólnie imię jego!

(Ps. 34:4)

 

Aby oddać Bogu cześć i chwałę.

 

Dziękujcie Panu na cytrze! Grajcie mu na dziesięciostrunnej harfie!

(Ps. 33:2)

 

Aby podziękować Panu za jego dzieła – za wszystko.

 

A przecież Ty jesteś święty, Przebywasz w chwałach Izraela.

(Ps. 22:4)

 

Głównym powodem uwielbienia jest chęć spotkania się z Panem. Pismo Święte naucza, że Bóg przebywa w chwałach swojego ludu – objawia się w sposób ponad naturalny tam, gdzie jest uwielbiany przez swój lud. O zaletach ponad naturalnego spotkania z Bogiem i dokonywanych przez Niego cudów nie trzeba nikogo przekonywać.

 

My wszyscy tedy, z odsłoniętym obliczem, oglądając jak w zwierciadle chwałę Pana, zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę, jak to sprawia Pan, który jest Duchem.

(2 Kor. 3:18)

 

Uwielbienie, ze względu na swój charakter, wymaga przełamania swojej cielesności. Zmusza do poddania się Bogu, a więc tym samym jesteśmy przemieniani na obraz i podobieństwo Jezusa. Stąd w trakcie uwielbienia często następują w życiu niesamowite, ponad naturalne przełomy. Samo uwielbienie nie jest oczywiście wystarczające do dokonania przełomów, ale jest jednym z bardzo istotnych elementów.

 

Ale dlaczego to tak wygląda ?

 

Spotkałem się z wieloma, negatywnymi opiniami na temat takiego uwielbienia. Jednym z zarzutów jest stwierdzenie, że ludzie wyglądają przy tym głupio i niegodnie. Że wyglądają raczej jakby szaleli a nie oddawali cześć Bogu. Słyszałem wręcz określenia przypisujące nam metkę „stada skaczących idiotów”. Taka postawa, oprócz otwartego ataku na tą formę uwielbienia, ma jeszcze inną stronę: ludzie nie chcą się angażować w uwielbienie ze względu na strach przed negatywnymi opiniami innych.

 

Argument „bo tak Duch Święty prowadzi” jest w tym wypadku przeważnie obalany w ten sposób, że to zapewne jakiś duch, ale na pewno nie Święty, bo Duch Święty nigdy tak nie działa. Czyżby ? Jestem w stanie od ręki wymienić co najmniej kilka przypadków takiej formy uwielbienia z Pisma Świętego, gdzie czytelnik nie będzie miał wątpliwości, że to było działanie Ducha Świętego. Zachęcam do przeczytania poniższych fragmentów w kontekście:

 

 

Inni zaś drwiąc, mówili: Młodym winem się upili.

(Dz.Ap. 2:13)

 

Dawid zaś i cały dom Izraela tańczyli i grali z całej siły przed Panem na różnego rodzaju instrumentach z cyprysowego drzewa, na cytrach, harfach, fletach, bębnach, dzwonkach i cymbałach.

(2 Sam. 6:5)

 

Tańczył też Dawid z całej siły przed Panem, odziany zaś był w lniany efod. I sprowadził Dawid wraz z całym domem Izraela Skrzynię Pana wśród okrzyków i donośnego trąbienia. A gdy Skrzynia Pańska dotarła do Miasta Dawida, Michal, córka Saula, wyjrzała przez okno i widziała, że król Dawid skakał i tańczył przed Panem, i wzgardziła nim w swoim sercu.

(2 Sam. 6:14-16)

 

Poszli tedy stamtąd do Gibei i spotkała ich gromada proroków, a duch Boży ogarnął go, i wpadł w ich gronie w zachwycenie.

(1 Sam. 10:10)

 

 

Wtedy prorokini Miriam, siostra Aarona, wzięła w rękę swoją bęben, a wszystkie kobiety wyszły za nią z bębnami i w pląsach.

(2 Moj. 15:20)

 

Przecież wy tu przychodzicie na dyskotekę

 

Taki zarzut też się parę razy pojawił. Faktycznie, głośna muzyka i taniec może się w ten sposób kojarzyć. Oczywiście nie da się wyeliminować takiej ewentualności, że ludzie przychodzą to Kościoła tylko dlatego, że „ładnie grają” i można sobie potańczyć. Ale widziałem też, że tacy ludzie zbyt długo w Kościele nie wytrzymują – w prawdziwej obecności Ducha Świętego takie motywacje nie wytrzymują.

 

Osobiście należę do ludzi, którzy jeszcze przed nawróceniem nie lubili dyskotek. Nigdy nie lubowałem się w głośnej muzyce ani w angażowaniu się w taniec. Należę do osób o raczej spokojnej osobowości, a na pewno nie lubię uzewnętrzniać się w ten sposób. Tym bardziej ciężko było mi się przełamać. Doszedłem jednak do wniosku, że dla mojego Pana i Zbawiciela jestem gotowy na wiele. I nie żałuję tego ! Po przełamaniu się mogę jeszcze lepiej spełniać wolę mojego Boga, również w kwestii uwielbienia.

 

Jakie było moje zdziwienie gdy zacząłem rozmawiać na ten temat z ludźmi w Kościele: okazało się że bardzo wiele osób miało podobną sytuację. Osoby o znacznie cichszym usposobieniu jak moje, pod wpływem Ducha Świętego i dla niego, zmieniają się na jego chwałę nie do poznania ! Ludzie, którzy przysłowiowo „nie skrzywdzili by muchy” stają, dzięki uwielbieniu, w szeregach Armii Boga Żywego i walczą na jego chwałę ze zniewoleniami tego świata.

 

Pasmo nieustających cudów !

 

Gdy zrozumiałem to wszystko byłem w stanie lepiej przyjrzeć się uwielbieniu. Jakież było moje zdziwienie, gdy odkryłem że uwielbienie jest pasmem nieustających Bożych cudów !

 

Po pierwsze ludzie modlą się innymi językami. Jest do dokładnie ten sam przejaw działania Ducha Świętego, jaki miał miejsce w dniu piędziesiątnicy i który towarzyszył później wielokrotnie wierzącym w Piśmie Świętym. Jest on też jednym ze znaków, jakie zapowiedział Nasz Pan przed wniebowstąpieniem:

 

 

A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą,

(Mar. 16:17)

 

Jest to więc niewątpliwy przejaw działania Ducha Świętego, a więc ponad naturalny cud. Przyjrzyjmy się trochę bardziej temu fragmentowi:

 

 

A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą, Węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją.

(Mar. 16:17-18)

 

Niektóre z tych znaków występują w bezpośrednim związku z uwielbieniem. Gdy następuje ponad naturalna, Boża obecność pojawia też się niesamowite namaszczenie, dzięki któremu ludzie są uwalniani od demonów i chorzy zostają uzdrowieni !!

 

 

Starając się zachować jedność Ducha w spójni pokoju:

(Efez. 4:3)

 

Jest to kolejny aspekt, na który Bóg pozwolił mi w swej łasce zwrócić uwagę. W trakcie uwielbienia bardzo często można zaobserwować jedność Ducha, która niewątpliwie jest ponad naturalna. Słychać wyraźnie jak pojawia się u wielu osób jednocześnie poruszenie np. w postaci głośniejszej, jednoczesnej modlitwy. Podobnie poruszenie ustaje w tym samym czasie, i następuje cisza. Myli się ten, który sądzi że to zasługa odpowiedniego zachowania prowadzącego czy psychologia tłumu. Obserwowałem to wielokrotnie i tak nie jest. Bo jak wytłumaczyć, że kilka ludzi jednocześnie zaczyna śpiewać tą samą pieśń, która powstała na bieżąco – nie była nigdy przedtem przygotowana. Albo że ludzie nucą różne, nie przygotowane wcześniej melodie, które łączą się w jeden piękny śpiew. Dodam że osoby te są bez poważnego przygotowania muzycznego !

 

 

A jednak miałem wątpliwości

 

Nastąpił moment w którym miałem całkiem sporo wiedzy na temat uwielbienia. W sumie składało to się w logiczną całość. Nie zmieniało to jednak faktu, że ciągle zmagałem się z wątpliwościami teologicznymi w tej kwestii. Widziałem nawet już dobre owoce takiej formy uwielbienia, ale ciągle nie byłem do końca przekonany. To wszystko stało na przeszkodzie w odkryciu w uwielbieniu ducha Bożego. Wiedziałem, że sam się z tego nie wyplącze. Postanowiłem zastosować metodę, która kilka lat wcześniej umożliwiła mi rozwiązanie innego dylematu teologicznego o dość podobnej naturze:

 

Byłem wówczas początkującym chrześcijaninem, niemniej po chrzcie w Duchu Świętym. Nie modliłem się jednak wówczas innymi językami. Główną przeszkodą otwarcia się w tej kwestii na Ducha Świętego były również wątpliwości teologiczne. Postanowiłem poprosić w związku z tym o pomoc Ducha Świętego. Zadałem mu pytanie: czy dar mówienia innymi językami pochodzi od Ciebie, Panie. Jeżeli tak, to chcę uczestniczyć w Twoim stole. Jeżeli to nie jest od Ciebie, to w żadnym wypadku nie chcę mieć społeczności z demonami. Wówczas w mojej głowie pojawiły się słowa, które niewątpliwie przyszły do mnie w sposób ponad naturalny. Popadłem w lekkie zachwycenie. Wiedziałem, że to właśnie Duch Święty odpowiada na moją modlitwę !

 

Po kilku latach, gdy fałszywa teologia zaczęła znowu brać górę nad prawdą objawioną w Piśmie Świętym, znowu zacząłem pytać się Pana czy to aby na pewno On się w ten sposób objawia. Wówczas, w trakcie snu, otrzymałem jedną z najpiękniejszych wizji w moim życiu: modląc się na językach stanąłem w jednym szeregu z Jezusem i walczyłem przy Jego boku z Jego wrogami ! Do dnia dzisiejszego mogę po prostu zamknąć oczy i widzieć dokładnie to co wtedy ! Wówczas objawił mi Pan jeszcze jedną cechę modlitwy „na językach”, o której nie wiedziałem wcześniej: może to być narzędzie w walce z wrogiem – wypowiadam słowa których nie rozumiem, ale które wypływają bezpośrednio z natchnienia Ducha Świętego – demony rozumieją i drżą !

 

Mając takie doświadczenia i widząc dobre owoce z tych objawień postanowiłem spróbować tej techniki i tym razem. Było to w trakcie jednego z uwielbień w Kościele, wyjątkowo gorącego. Ogarnęły mnie wątpliwości. Diabeł próbował mnie przekonać, że to nic z Jezusem nie ma wspólnego, że to są tylko ludzkie wygłupy. Postanowiłem tym razem się temu nie poddawać. Prosiłem Boga o wizję. Zamknąłem oczy i zacząłem się modlić. Po chwili zobaczyłem dwie kobiety z Izraela. Tańczyły one razem przed Panem, trzymając się pod ręce a w wolnych rękach trzymały bębenki. Odczułem w duchu, że to jest scena z drugiej księgo mojżeszowej, gdy Miriam z innymi kobietami tańczyła przed Panem. Usłyszałem w duchu ponaglenie do otwarcia oczu. Jakie było moje zdziwienie gdy dwie siostry z kościoła prawie w identyczny sposób tańczyły właśnie naprzeciw mnie !!

 

Postanowiłem kuć żelazo póki gorące i rozprawić się z resztą wątpliwości. Stanąłem przed Panem i powiedziałem Mu, że dziękuję za tą wizję, ale pamiętam z Pisma Świętego że uwielbienie nie tylko tak może wyglądać, że czasami wielbi się Go również w spokoju, ciszy i zadumie, wręcz w kontemplacji Jego obecności. Że można go wielbić również w pokorze na kolanach. A w tym hałasie nie sposób się skoncentrować. Po krótkiej chwili nastąpił kolejny cud: muzyka się wyciszyła, ludzie w pokorze pospuszczali głowy, część padła na kolanach, część nawet na twarz ! W ciszy i spokoju, przy delikatnej muzyce, oddawali w pokorze cześć Bogu ! Część z nich wyznawała grzechy, poddając się we wszystkim Jezusowi. Był to dla nich niewątpliwie czas przełomów !

 

Pan dwukrotnie na tym jednym nabożeństwie pokierował uwielbieniem tak, że nie Pozostawił mi miejsca na wątpliwości. Niech to odda Mu chwałę! Niech ta wizja umożliwi innym oddawanie mu chwały! Bo tylko On jest godzien wszelkiej czci i chwały

 

Co to wszystko oznacza dla Kościoła na przyszłości ?

 

Na ostatniej modlitwie służby wstawienniczej modliliśmy się o kwestię powstającej służby ewangelizacyjnej. Pan pokazał mi Kościół jako mechanizm zegarowy. W ukryciu przed światem znajdowały się tryby tego zegara. Każdy z nich był jakimś elementem pracy Kościoła. Po widocznej dla ludzi stronie zegara znajdowała się tarcza. Na niej było wypisane ostatnie posłannictwo Jezusa dla swojego Kościoła:

 

I rzekł im: Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu.

(Mar. 16:15)

 

Wskazówki reprezentowały służbę ewangelizacyjną. Zrozumiałem, że Kościół Jezusa Chrystusa istnieje GŁÓWNIE po to, aby głosić ewangelię ! Wszystko w Kościele jest właśnie po to. To jest jego główna misja i cel.

 

Wróćmy do trybów zegara, tych nie widocznych dla świata zewnętrznego. Koła zębate miały różną wielkość. Na nich były wypisane nazwy poszczególnych części składowych Kościoła. Na największej zębatce, takiej która stanowiła koło zamachowe, nadające rozpęd całemu zegarowi, był wypisany tekst „UWIELBIENIE”.

 

To właśnie UWIELBIENIE jest kluczem do przebudzenia w Polsce. Jeżeli poważnie myślisz o jakiejkolwiek służbie i działaniu w kierunku przebudzenia nie masz innego wyjścia: musisz zaangażować się w uwielbienie. Nie oznacza to, że musisz się znaleźć w służbie uwielbienia w Kościele, ale że musisz uwielbienie traktować poważnie, jako naturalny element Twojego życia chrześcijańskiego. Musisz przełamywać swoją cielesność, zbliżać się do Boga, uwielbiać go choćby za cenę własnej godności. Wszystko uznać za nic w porównaniu z Jezusem !

 

Z Bogiem

Aleksander Barański

 

joomla template
Copyright © 2018 Aleksander Barański. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.